Print Friendly and PDF
Maj 2018

O audytach energetycznych – rozmowa z Piotrem Kuklą z FEWE

Duże obiekty handlowe nie mają motywacji do obniżania kosztów energii i często idą na skróty, jeśli chodzi o wypełnienie zobowiązań ustawy o efektywności energetycznej – mówi Piotr Kukla, dyrektor ds. audytu i planowania energetycznego Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii.

Mówiąc o audytach efektywności energetycznej, należy odróżniać te, do których wykonania zobowiązuje przedsiębiorstwa ustawa o efektywności energetycznej (wówczas są to „audyty energetyczne przedsiębiorstwa”) oraz audyty dobrowolne (tzw. „audyty efektywności energetycznej”), które skutkują przyznaniem przez URE świadectw efektywności energetycznej – tzw. białych certyfikatów.

Skupmy się na audytach obowiązkowych, które dotyczą wszystkich dużych przedsiębiorstw (przedsiębiorstwo, którego obroty netto wynoszą ponad 50 mln euro lub które zatrudnia powyżej 250 osób) i powinny były zostać przeprowadzone do września 2017 r. Okazuje się, że nie wszystkie zobowiązane podmioty to uczyniły.

Koszty energii w obiektach handlowych są pomijalne

Niespecjalnie zainteresowani audytami są właściciele bądź zarządcy sklepów wielkopowierzchniowych. Istnieje kilka przyczyn tego zjawiska. Pierwszą, być może najważniejszą, jest fakt, że rachunki za energię stanowią w ich przypadku bardzo niewielki, zaledwie kilkuprocentowy, wycinek wszystkich ponoszonych kosztów. Centra handlowe i sieci sklepów nie mają takiej motywacji do obniżania rachunków za energię jak np. obiekty przemysłowe, w których koszty produkcji mogą zostać dzięki audytowi bardzo istotnie zmniejszone. Ten brak motywacji objawia się m. in. tym, że właściciele nie wyznaczają zwykle osoby lub osób odpowiedzialnych za oszczędność energii w tego typu przedsiębiorstwach. Zatrudnienie osoby odpowiedzialnej za efektywność energetyczną w sklepach mogłoby przynieść właścicielowi wymierne oszczędności.

Podsumowując, zużycie energii w jednej ze średnich sieci handlowych obecnych w Polsce (około 300 placówek) to w ciągu roku ok. 300 MWh na jeden obiekt. Najwięcej energii pochłania klimatyzacja, chłodnictwo i oświetlenie, potrzeby cieplne mają tu już dużo mniejsze znaczenie, jeśli chodzi o same koszty.

Dla porównania: średniej wielkości zakład wytwórczy zużywa rocznie 10-20 GWh.

Sklepy są więc zainteresowane co najwyżej wypełnieniem obowiązków zawartych w ustawie, czyli sporządzeniem audytu energetycznego przedsiębiorstwa, i ewentualnie wykonaniem podstawowych ulepszeń zmniejszających zużycie energii (np. wymianą oświetlenia wewnętrznego).

Ponadto duże centra handlowe nie zawsze instalują u swoich najemców podliczniki energii. O ile w przypadku pomiaru energii elektrycznej, występują one częściej, o tyle podliczniki ciepła nie są już popularnym rozwiązaniem, a najemcy rozliczają się z wynajmującymi ryczałtem (np. zgodnie z zajmowaną powierzchnią lokalu). Inną sprawą jest to, iż wiele sklepów sieciowych działa na zasadzie franczyzy, zatem każdy sklep jest autonomicznym przedsiębiorstwem – w ich przypadku więc obowiązek audytowy nie zachodzi.

Zakaz handlu w niedziele może nie sprzyjać inwestycjom

Duże formaty handlowe znajdują się ostatnio w sytuacji niepewności wynikającej z obłożenia tych obiektów dodatkowym podatkiem dochodowym, a ponadto z wprowadzenia ograniczenia handlu w niedziele. Już samo zamknięcie centrów handlowych w niedziele powoduje, że wymiana oświetlenia na energooszczędne może być nieopłacalna. W przypadku, gdy sklep pozostaje otwarty non stop, czyli nawet przez 8000 godzin w roku, inwestycja w nowe źródła oświetlenia może się zwrócić już w ciągu 3-4 lat. Jeśli obiekt byłby otwarty przez połowę lub jedną trzecią roku, wówczas zwrot nastąpi dopiero po 10 lub więcej latach. Podobnie będzie w przypadku montażu paneli fotowoltaicznych.

Sklepy już na starcie energooszczędne

Wiele dużych, międzynarodowych sieci sklepów myśli perspektywicznie już na etapie inwestowania w Polsce w nowe obiekty, wyposażając je w rozwiązania pozwalające na ograniczenie zużycia energii. To kolejny powód, dla którego niektóre sieci nie interesują się audytami energetycznymi.

Zazwyczaj takie sklepy projektuje się na okres 15 lat – w tym czasie wszelkie ingerencje w budynek są niepotrzebne, a nawet niepożądane. W obiektach tych stosuje się odzysk ciepła (np. z urządzeń chłodniczych), które następnie jest wykorzystywane w systemie grzewczym. Ponadto na etapie projektowania bierze się pod uwagę maksymalne wykorzystanie zysków słonecznych czy wewnętrznych (związanych np. z wytwarzaniem energii przez organizm ludzi przebywających wewnątrz pomieszczeń). To już standard budownictwa niskoenergetycznego, który powinien być normą we wszystkich budynkach handlowych.

Z drugiej strony często te same sieci sklepów decydują się na wybór źródła ciepła opartego na gazie ziemnym, który nie zawsze jest najtańszy w danej lokalizacji. Często wynika to ze schematów postępowania przyjętych przez te firmy w innych krajach.

źródło tekstu: Portal Teraz Środowisko

Wywiad z Piotrem Kuklą, dyrektorem ds. audytu i planowania energetycznego z FEWE, został przeprowadzony przez dziennikarza portalu Teraz Środowisko. Niniejszy tekst jest przedrukiem z portalu.

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. W programie służącym do obsługi Internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.